Przejdź do głównej zawartości

Posty

Nie przestawaj marzyć... Dreamcatcher

Marzenia są bardzo ważne, nie tylko te senne, ale i te, które napędzają nas do działania. W zasadzie te właśnie są najważniejsze. Nawet jeśli wydają się całkiem nierealne. Ważne, aby nigdy nie stracić ich z oczu i, coby się nie działo, nie dać się przybić przeciwnościom do podłoża. A senne marzenia pomagają odpocząć od codzienności. Na tę okazję (a właściwie zupełnie z "głupiafrant") jakiś miesiąc temu w wolną niedzielę (hurrrraaa! jaka okazja!) uplotłam sobie dreamcatcher w kolorze błękitu. O! Jak się po kilku dniach okazało, pióra niestety nie są dla mnie. Kicham od nich niemiłosiernie... Zamiast nad łóżkiem mój łapacz snów wisi w przedpokoju :)

Nadmiar nieszczęść? Idzie coś dobrego ;)

Drogi pamiętniku! Nagromadzenie niesprzyjających zdarzeń dobiło szczytu. Zaskakujące pisma i tytuły wykonawcze, o których nie wiedziałam, od komornika, konieczność natychmiastowego pisania odwołań do sądu, nagle objawiająca się w nocy astma i wizyta na pogotowiu, tona nowych leków, zarywanie godzin pracy, pismo ze skarbówki i jeszcze kilka innych to nie wszystko, na co było stać los. Wczoraj, wychodząc ze sklepu wielkopowierzchniowego jednej z bardziej popularnych sieci w moich okolicach skręciłam kostkę. Szłam do auta trzymając kartonik z zakupami i nie zauważyłam wielkiej dziury w polbruku, który pokrywa parking. Upadając poczułam tak wielki i rozrywający ból, że łzy poleciały nieomal od razu równocześnie z krzykiem. Aż się ludzie w innych autach przestraszyli. Mimo bólu instynkt zadziałał i jeszcze siedząc na ziemi przy aucie zadzwoniłam po pomoc. Tak wylądowałam znowu na pogotowiu. Noga w szynie gipsowej na dwa tygodnie i leki przeciwzakrzepowe w zastrzykach do samodzielnego ws...

Ku przestrodze...

Mówią "mądry Polak po szkodzie"- otóż nie zawsze. Ja przynajmniej nie byłam mądra zaraz po "szkodzie". Może dlatego, że nie od razu zorientowałam się w skali "szkody"... Jak pisałam w poprzednim wpisie, który powstał na początku tego roku (ależ ja się obijam blogowo...), mam do rozwikłania problem z nie moim zadłużeniem. Wyobraźcie sobie człowieka, który w rozmowie i kontaktach wydaje się być ogarnięty i w miarę inteligentny - tak przynajmniej siebie widzę ;) Otóż taki człowiek też potrafi zaprezentować wybitną życiową głupotę. Zamiast zastrzec dowód osobisty i go najlepiej wymienić zaraz po pierwszych sygnałach, że jest jakaś gruba sprawa, zajęłam się zamykaniem firmy i przygotowaniami do przeprowadzki. Zwyczajnie nie przeszło mi nawet przez głowę, że należy zastrzec dokument! Skąd taka zaćma? Nie wiem, nie pytajcie, sama nie umiem sobie wyjaśnić niektórych z moich ówczesnych decyzji. Na "obczyźnie" nie miałam czasu tym się zajmować, pochłaniał...

Dwa lata. Dwa światy. Od zera do bohatera? Na dwoje babka wróżyła...

Dziś mija dokładnie dwa lata od mojego ostatniego wpisu na tym blogu... Masakra, jak ten czas poleciał! Pewnie dlatego, że bardzo wiele działo się w moim życiu. Od tamtego czasu zdążyłam kilkakrotnie zmienić pracę i miejsce zamieszkania. Wiele innych spraw też zmieniało się jak w kalejdoskopie... Kilka innych pozostało niezmienionych. Niestety nie zmieniają się te kłopotliwe. Ale nie wdepnęłam tutaj, żeby się użalać nad sobą albo rozpisywać na jakieś niepotrzebne tematy. Jeśli ktokolwiek jeszcze tu czasem zagląda, być może pamięta TEN WPIS  ... Dokładnie 17go października 2015go roku wyjechałam pod Warszawę. Mieszkałam tam prawie dwa lata. Dokładnie 7go lipca 2017go roku wróciłam do rodzinnej miejscowości z różnych, mniej lub bardziej ważnych i mniej lub bardziej zależnych ode mnie powodów. Były to dla mnie najcięższe i najbogatsze w naukę życiową i zawodową dwa długie lata. Pracowałam w różnych miejscach i na różnych stanowiskach, żeby przeżyć i mieć dach nad głową, od sprzą...

Post Apocalyptic

Od pewnego czasu wchodzę w tematy post apokaliptyczne. Fantastyka w tym klimacie podobała mi się już od dawna. Teraz poznaję ludzi, dla których jest to coś więcej. Oczywiście najbardziej kręci mnie to, że stroje i inne przedmioty robi się od podstaw samemu, odwzorowuje na jakiś konkretny klimat lub tworzy "z głowy". Nie ma ograniczeń, tylko wyobraźnia i zdolności manualne. A najfajniejsze w tym jest to, że crafcenie to głównie artystyczna dewastacja rzeczy :D Tak wygląda maska z pochłaniaczami po tym, jak z nią skończyłam ;) W zasadzie jestem zadowolona, wygląda jakby nie jedno przeszła i o taki właśnie efekt chodziło ;) W trakcie realizacji poszczególne elementy całego stroju. Jak zrobię, pokażę całość. Miłej niedzieli!

Święta i po świętach...

...a ja oczywiście nic nie mogę zrobić normalnie. Nawet święta w tym roku miałam baaaardzo nietypowe. Wigilia we Wrocławiu, pierwszy dzień świąt w Warszawie, drugi już u siebie w Piasecznie. I pomiędzy dniami, krócej lub dłużej, noce w pociągach i autobusach ;) W sumie bawiłam się świetnie! Kilka fotek z podróży na pamiątkę wam pokażę: "Tańczące drzewa" Gdzieś po drodze wiadukt Dwa czerwone autka Wrocławska choinka, jedna z wielu... Dworzec nocą... Mam jeszcze kilka, ale znaleźć nie mogę, pokażę następnym razem. A tymczasem wszystkim życzę Szczęśliwego Nowego Roku! Realizacji planów i zamierzeń, spełnienia marzeń i wielu chwil z najbliższymi Waszym sercom ludźmi, bo tak na prawdę Przyjaciele, Rodzina i nasi Ukochani określają to, kim jesteśmy i jacy jesteśmy. I dlaczego jesteśmy. Życzę byście mogli spędzać ze sobą jak najwięcej czasu. I okazywali sobie na co dzień, nie tylko od święta, jak jesteście dla siebie ważni. To staje się be...

Kiedy wena dopadnie Cię z ołówkiem w ręku...

...może to przynieść nieoczekiwane efekty! Tak było ze mną jakieś kilka dni temu. Ponieważ pracuję na razie w nocy systemem 2 na 2, miewam dziwne godziny aktywności i dziwne pomysły w związku z tym. Tym razem natchnęło mnie na rysunki z lekka "creepy". Ogólnie uważam, że nie umiem rysować, ale z tych szkiców akurat jestem zadowolona, zwłaszcza z ostatniego (który w sumie powstał jako pierwszy ;) Projekt Skeleton:   W głowie jeszcze klaruje się wizja na kolejny, trochę wredny szkieleton, ale nie będę pisać jaki, tylko jak zrobię, to pokażę :)

Wielki powrót!!!!

Z konsekwentną niekonsekwencją wracam po długiej przerwie! Kochani, co się działo! Zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany! Od ostatniego wpisu przesunęłam wiele własnych granic i dokonałam życiowej rewolucji! Po kolei i w miarę chronologicznie: W maju zakończyłam pewien rozdział z życia osobistego i przeprowadziłam się do pracowni. Wcześniej nie pomyślałabym, że tak można mieszkać i żyć. W czerwcu pierwszy raz w życiu wystartowałam w zawodach triathlonowych, w Charzykowach i udało mi się ukończyć w wymaganym czasie jedną czwartą dystansu Iron Man!   W prawdzie to "tylko ćwiartka", ale nie wierzyłam wcześniej, że człowiek ma taki zapas sił i wytrwałości. W lipcu z przyczyn ekonomicznych i nie tylko zamknęłam działalność, ale byłam też na największym zamku w Polsce, na Kulturalnym Oblężeniu Malborka - żeby nie było - w pracy ze stoiskiem reko kolegi i z własnymi wyrobami przy okazji ;) Poznałam tam niesamowitych ludzi, którzy w mniejszym lub większym stopniu spowodowa...

A do maja już niedaleko :)

Kochani, nie mam czasu ostatnio na bloga. Coś tam dłubnęłam ostatnio i pokażę fotkę na koniec. Ale teraz muszę się pochwalić sukcesem: Wczoraj po wybieganiu na 10 km weszłam na wagę i pokazała mi 10 kg mniej, niż w dniu podjęcia decyzji o schudnięciu :) A to jeszcze nie koniec, projekt "jestem lżejsza" trwa do końca maja i mam nadzieję dobić do swojej wagi z czasów szkoły średniej! Dla ciekawych, jak to poleciało napiszę, że praktycznie codziennie mam jakiś trening. Biegam 5 razy w tygodniu, 2 razy w tygodniu mam siłownię, a jak nie biegam i nie idę na siłkę to wsiadam na mojego górala i jeżdżę po wertepach :) Dodatkowo staram się trzymać ujemny bilans kalorii. I działa :) Prowadzi mnie bardzo dobry znajomy, który od lat jest aktywny sportowo, kiedyś zdobył kilkakrotnie tytuł Mistrza Polski w testach siłowych TaeKwonDo, a od dobrych kilku lat trenuje triatlon. W zasadzie to ja tylko słucham, co on opowiada o sposobie treningów, diecie, ćwiczeniach siłowych i tym pod...

Jak się zaczyna dziać, to...

...za dużo na raz! Miałam codziennie wstawiać jakąś nową pracę z tych "zaległych". Plany swoją drogą, życie swoją. Na razie nie mam czasu na bloga. Znowu mi się nawarstwiło spraw. Niby to dobrze, bo z tego bałaganu może się wykluć coś bardzo ciekawego, ale chwilami nerwy mi puszczają i zwyczajnie fizycznie jestem zmęczona. Cóż, ktoś musi to ogarnąć, a jeśli nie ja, to kto? A z przyjemniejszych tematów, to skończyłam ostatnio trzecią z serii torebek: Czarna skóra bydlęca, szyta ręcznie plecionką woskowaną. Powyższa jest szyta beżową nicią, średnia czerwoną a najmniejsza białą. Jak znajdę chwilę, to cyknę fotkę wszystkim trzem i będzie porównanie :) A tymczasem życzę wam spokojnej nocy i mam nadzieję, że zdążę się wyspać.

Leather&Toho

Taki nowy pomysł w głowie się gdzieś pojawił, w trakcie wielu innych pożytecznych (lub też i nie), czynności. Co by było, jakby tak skórę połączyć z koralikami? A taki wyszedł mi efekt: Kolory niezbyt wiernie oddane, ale cóż, jak się nie ma co się lubi, to się "rzeźbi" zdjęcia z tego, co się ma :D Pomysł przeszedł pozytywnie fazę realizacji i został włączony do asortymentu. teraz tylko potrzebne natchnienie, żeby dorobić inne "wariaty" kolorystyczne ;)

Stojak na bransoletki DIY

Z jednodniowym poślizgiem chwalę się moim nowym stojaczkiem na "brandzloletki" ;P Wysoki na 53 cm, obwód około 19,5 cm, pomieści dużo różniastych naręcznych biżutków. Zrobiony z grubego kartonu (podstawka) i rolki po folii "strech", oklejony czerwonym aksamitem. Jest na nim kilka bransoletek, których jeszcze nie widzieliście, pokażę następnym razem :)

Wkrętki Spike&Toho

Na szybko wrzucam wkrętki wg tutoriala u WERAPH  . Znajdziecie u niej kilka fajnych, bardzo dobrze wytłumaczonych pomysłów :) Wkrętki z ćwieków bardzo przypadły mi do gustu. Machnęłam 10 par jednego wieczorka :) Każda inna. Stojaczek taki recyklingowany, ale spełnia swoje zadanie :) Wszystkie wkrętki są do wzięcia i można je znaleźć w "Sklepiku" A wczoraj nic nie napisałam, bo popełniłam ekspozytor na bransoletki. Jutro wam pokażę jaki. Kolorowych snów!

Wisiory różne

Jak w tytule. Kilka wariacji na temat tego, co na szyi ze skóry nosić można: Szklany kaboszon z malowanym przez mnię spodem w "nowej skórze": Sardonyksowa fasetowana łza jako element ozdobny skórzanego "kła":  Na koniec pomysł mojego Lubego. Stwierdził, że kilka osób już go pytało o krzyżyk ze skóry, to mogłabym taki zrobić. To efekt pierwszego podejścia:  Jutro wisiorów ciąg dalszy. Spokojnej nocy i kolorowych snów!

Szczęśliwego Nowego w Nowym Roku!

Z małym poślizgiem - ale szczerze - życzę wszystkim Blogowiczom (i nie tylko) samych dobrych pomysłów, doskonałych realizacji i zmian jedynie na lepsze! Wracam (znowu :) ) po długiej przerwie. Nie obijałam się w tym czasie, pracowałam i myślałam intensywnie, układam w głowie wszystko po kolei i z nowym rokiem przystąpiłam do realizacji powziętych planów. I postanowiłam, że tym razem wytrwam! Mam Wam sporo do pokazania nowości, ale żeby nie zanudzać zbyt długim wpisem będę pokazywać przez kilka kolejnych dni po jednym na raz :) Na początek, z grubej rury! NOWA TOREBKA! Nowy pomysł na mocowanie "języka". Duży, szklany kaboszon osadzony w klapie. Szycie ręczne woskowaną plecionką. Skóra bydlęca z polskiej garbarni! Jest to największa rozmiarami torebka z planowanych wielkości w tym fasonie. Wymiary w przybliżeniu (+/- 1 cm): głębokość 7 cm, szerokość 29 cm, wysokość 22 cm, długość paska max 136 cm. Wszelkie skazy i zarysowania są naturalne i ...

Krem Waniliowy...

...braciszek Czekoladowej Pokusy. Jasny sardonyks w oprawie kremowych Toho i perełek w kilku odcieniach: Tył podszyty szarą dwoiną.

Mój debiut w Cyklicznych kolorkach u Danutki

Obserwuję od jakiegoś  czasu bloga Danutki . Bardzo podobają mi się wymyślane przez nią zabawy i już kilka razy przymierzałam się do jej wyzwań, ale zawsze coś "stawało mi na drodze". W końcu zmobilizował mnie kolor październikowy. Bo mam bardzo fajne sardonyksowe kaboszonki. I właśnie jeden z nich postanowiłam obszyć koralikami na Brązowe wyzwanie: A tak wygląda Czekoladowa Pokusa - tak go ochrzciłam ;) Użyłam koralików Toho o/11 w trzech brązowych wersjach, o/8 jasnobrązowych i szklanych powlekanych perełek (średnicy nie pamiętam) o barwie gorzkiej czekolady. Tył podszyty skórką. Wymiary: 5 cm na 4,5 cm. Bardzo lubię czekoladę, nie tylko gorzką - jako łakoć i jako kolor. Jeśli o brązy ogólnie chodzi, to najbardziej podobają mi się wyroby skórzane w różnych odcieniach tej barwy. Sama lansuję się twardo z kasztanową torbą Made by Me sygnowaną logo Mad Cat ;) Brązy należą do kolorów monochromatycznych, jak szarości i doskonale komponują się z wszystkimi ...

Wrzosowisko na wyzwanie w Szufladzie

Dzięki wyzwaniom ruszyłam się rękodzielniczo! W Szufladzie na październik pojawiło się takie: Akurat na taką okazję czekał ametystowy kaboszon zakupiony przeze mnie chyba z rok temu na Pasart.pl . Poszperałam w koralikach Toho, jakie posiadam no i powstał wisior Wrzosowisko: Użyłam Toho o/11 w dwóch odcieniach wrzosu i kilku srebrnych, Toho o/8 matowych szarych i fasetowanych kryształków barwionych wewnątrz intensywnym fioletem - nie wiem niestety, jakiej są produkcji. Wiem za to na pewno, że są doskonałe, bo dostałam je jakiś czas temu od Izziland  :) Tył jest podszyty szarą dwoiną. Wielkość wisiora to 5 cm na 4 cm.

Breloczki - zawieszki

Coś mi się poprzestawiało i wczoraj miałam dzień lenistwa, więc dziś postanowiłam lekko to nadrobić. Natchnęło mnie wykonanie ozdobnych breloków, do których można wykorzystać wszystko to, co się nie wpasowuje w biżuterię. Wszystkie pojedyncze elementy, pozostałe po jakimś projekcie korale i zawieszki, nie pasujące do niczego innego. Oto efekt: Błękitne Niebo Różowe Dzwoneczki Biel i Czerń Kochliwe Złoto Złote Serca Miedziana Nostalgia A na koniec takie skomne "dyndadełka" :) Dodam, iż wszystkie są chętne do zmiany właścicielki.   Zapraszam na funpage na facebook Mad Cat Bijou